Sprawcą całego zamieszanie jest mój mąż. Odkąd dowiedział się, że będzie miał syna nieustannie zaopatruje nasz dom w coraz to nowe zestawy. Swoje pierwsze klocki Lego Bartoś dostał jeszcze jak był w brzuchu. Z racji tego że są przeznaczone dla dzieci od 5 lat dalej cierpliwie czekają schowane głęboko w szafie. Tylko od czasu do czasu mąż do nich zagląda by ukradkiem zbudować sobie jakiś samolocik, jednak jak tylko wkracza Barto w obawie przed zjedzeniem, zgubieniem i zniszczeniem klocki szybko lądują w bezpiecznym miejscu.
Tymczasem od pół roku trwa u nas nieprzerwanie era DUPLO. Odkąd Bartek nauczył się łączyć klocek z klockiem (ok. 1,5 roku) i przestało go bawić natychmiastowe niszczenie wszystkiego co powstaje z tych, jakże niezastąpionych klocków tatuś jest wniebowzięty. I tak codziennie, dzień w dzień powstają u nas przeróżne konstrukcje. Największą furorę robi oczywiście "duże kółko". Tatuś z racji zawodu doskonale odnajduje się w temacie, a dziecko skupione i przejęte zapomina języka w gębie. Duże kółko osiągnęło już całkiem niezłe rozmiary. Pociąg wjeżdża i zjeżdża z ławy a nawet ku uciesze Małego kursuje z pokoju do pokoju, przejeżdża przez tunele, pod mostami jest ładowany, tankowany i rozładowywany . Mimo, iż syn wytrwale zaprasza mnie to budowanie to moje "twory" nie umywają się do finezyjnych konstrukcji mojego męża i tak niekwestionowanym mistrzem LEGO pozostaje u nas TATA.
Zamiłowanie konstrukcyjne naszego syna nie budzi wątpliwości w związku z powyższym nie zdziwił nas fakt zainteresowania interaktywną wystawą Lego w Karpaczu. Ponad 250 tyś. klocków tworzyło rozmaite konstrukcje, a Bartek tylko chodził od gabloty do gabloty i podziwiał wspaniałe ekspozycje m.in 2,5 metrowy rolercoaster, "duże kółka", linie produkcyjną robocików, gwiezdne wrota oraz szereg innych konstrukcji.
Po kilku a nawet kilkunastu okrążeniach dziecko nieprzekonane naszymi wyjaśnieniami i tłumaczeniami,że nie możemy tam zostać na zawsze,musiało zostać wyniesione z krzykiem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz