Blokada

piątek, 16 stycznia 2015

Aniołek "didika zabział"...



Smoczek - swoista świętość nad świętościami, towarzysz nocy i pocieszyciel, nieodłączny element życia naszego dziecka. Jak się okazało do czasu...
Mimo iż od dawna Bartek używał smoczka tylko do spania plus ewentualnie w okresie adaptacyjnym w przedszkolu wiedziałam, że kiedyś będziemy musieli "didika" pożegnać. Przerażona matka od pół roku zastanawiała się jak to będzie, ile trudu, ile nerwów, ile tłumaczeń, ile wytrwałości będzie potrzebne do tego jakże poważnego przedsięwzięcia.
Tymczasem... syn nas mocno zaskoczył....
Podczas rodzinnego kolędowania w przedszkolu w sztuce granej przez rodziców pojawiła się postać Aniołka. I tak wieczorem rzuciliśmy na wiatr do synka "didika Aniołek zabrał". Historyjka, że dla dzieci zabrał, że dla małych dzieci, które nie mówią jeszcze, nie chodzą i bardziej didika potrzebuj,ą została o dziwo przez naszego syna KUPIONA. Widać było szczególnie przy zasypianiu po specyficznym mlaskaniu, że czegoś w buźce brakuje ale dzielnie sobie radził. Rodzice w ciężkim szoku dochodzili do siebie kilka dni tymczasem dziecko o smoczka nie prosiło.

Aniołek ''didika'' zabrał ale przyniósł za to domek... co zostało spuentowane przez syna pierwszy raz wypowiedzianym zdaniem - a cio to jest?? I tak składaliśmy i malowaliśmy. Prawdziwy Artysta znowu nas zaskoczył o dziwo nie pomalował farbami ścian, mebli, kota, swoich włosów, moich włosów i nie trzeba go było po akcie tworzenia wkładać do wanny i traktować prysznicem. Świetna zabawa dla całej rodziny!!! A malowań zostało jeszcze na kilka sesji..















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz