Odkąd Maluch zrozumiał, że długa droga samochodem prowadzi zazwyczaj w jakieś fajne miejsce, wykazuje dużą cierpliwość, a dla nas podróżowanie przez to stało się dużą przyjemnością. Tym razem w poszukiwaniu wrażeń wybraliśmy się na Tropikalną Wyspę położną niedaleko autostrady w zacisznym lesie 60 km od Berlina. Świadomość, że jedziemy na duże baseny sprawiła, że od 6.30 rano Mały był na równych nogach w wielkiej euforii. Kiedy dojeżdżaliśmy na miejsce:na stwierdzenie Mamy: Jeszcze kilometr do celu, Barto radośnie ogłosił: Dojechali!!!W Tropical Island atrakcji nie brakuje. Spokojnie można się oderwać od zimowej szarej rzeczywistości i poczuć pełnię lata. Nie sposób ze wszystkiego skorzystać w jeden dzień. Pływaliśmy w basenie i pluskaliśmy się w wielkim brodziku dla dzieci korzystając z różnych jego atrakcji. Szybko się okazało że nasz synek to potworny zmarzluch, a zamiłowanie do ciepła odziedziczył po Mamusi. No, ale nic straconego nie trzeba go było długo namawiać na spacery po lesie tropikalnym, oglądanie zwierząt i zabawy w piasku. Na wyspie można również odbyć lot balonem, który swoją droga bardzo zachwycił Bartka. Jest jeszcze Klub Tropino gdzie można pojeździć samochodami, powspinać się, czy pobawić w kulkach. O ile samochodzikami Mały był zauroczony i całkiem sprawnie skręcał kierownicą w odpowiednią stronę, tak pozostałe atrakcje typowe dla sal zabaw nie robią na naszym dziecku zbyt dużego wrażenia. Znalazło się też coś dla Tatki na podniesienie adrenaliny - kompleks zjeżdżalni z różnym poziomem zaawansowania, na jednej podobno pędzi się z prędkością 70km/h. Jak dla mnie miny dorosłych tatusiów wypadających z tej zjeżdżalni były bezcenne. Poza tym jest jeszcze Laguna oraz strefa welness i tu nam już zabrakło czasu. Zabawa była przednia wiec na pewno jeszcze na wyspę wrócimy.
Blokada
wtorek, 13 stycznia 2015
TROPICAL ISLAND
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz