Jestem MAMĄ...przebieram, kąpie, gotuje, karmie, piorę, odbieram z przedszkola, rysuje, maluje, układam, buduje, opowiadam, śpiewam, uwieczniam momenty, przytulam, tęsknie, ganiam, rozśmieszam, pocieszam, uczę, tłumacze, zakazuje, organizuje czas, chodzę na spacery, do lekarza, do teatru i bóg wie gdzie jeszcze.Ponadto czytam, analizuje, obserwuje, wyszukuje inspiracji, testuje, kupuje, szukam nowych bodźców, wychowuje w myśl nowej koncepcji wychowawczej dot. wychowania szczęśliwego dziecka, walki ze stereotypami, skupieniu się na małym człowieku, który ma prawo uczyć się, czuć, myśleć, rozumieć, doświadczać zgodnie ze swoją naturą i wiekiem, rozwijać się w swoim własnym indywidualnym tępię. Czasem mam okazje testować swoją nagiętą do granic możliwości cierpliwość. W stosunku do synka nie mam wymagań, staram się go akceptować takim jakie jest. Jest idealny, taki jak trzeba, ze swoimi nastrojami, ekspresją, potrzebą kontaktu i empatii mieszczącą się w ustalonych przez niego granicach.
To jest moja droga. MOJA JASNA STRONA MACIERZYŃSTWA.




