Temat zawstydzania dzieci jest jedną z najbardziej mrożących mi krew w żyłach kwestii dotyczących zachowania. Artykuł pochodzi ze strony kreatywnyrodzic.pl i postanowiłam, z różnych względów, sobie go zachować.
Zawstydzanie
dzieci. Wstyd i jego konsekwencje.
Czym jest wstyd i kiedy się pojawia?
Wstyd jest
jedną z naszych emocji, to rodzaj fizycznej i psychicznej reakcji człowieka na
to, co się stało w danej chwili. Wstyd jest
emocją społeczną. Człowiek nie rodzi się gotowy wstydzić się siebie: wystarczy
przyjrzeć się niemowlętom i bardzo małym dzieciom – bez jakichkolwiek
zahamowań, spontaniczne i naturalne, ujawniają siebie. Na początku dziecko
poznaje wstyd dzięki bliskiej relacji z rodzicami, którzy uczą dziecko czego ma
się wstydzić. Później wiąże się on z obcowaniem z innymi ludźmi, jest
źródłem cennych informacji o sobie i pełni funkcję ochronną dla
granic własnej intymności.
Czy wstyd jest „zły”?
Wstydu, tak
jak wszystkich z naszych emocji, nie należy rozpatrywać w kategoriach „zły”
vs „dobry”. Wszystkie emocje są potrzebne i niezwykle rozwojowe. Emocje
kształtują osobowość naszych dzieci i ich postawy poprzez ich intensywność i
częstość doświadczania. Wstyd uczy dziecko rozróżniania adekwatnych i
nieadekwatnych zachowań, zgodnych z normami kulturowymi środowiska, w którym
żyje. Emocja ta wywołuje u dziecka refleksję nad własnym zachowaniem.
Niewielkie nasilenie wstydu skłania do zmiany, mobilizuje do działania na rzecz
poprawy sytuacji i doskonalenia się. Jednak nadmiar przeżywanego wstydu może
spowodować wycofanie, chęć unikania i zahamowanie, co w konsekwencji może
wpłynąć negatywnie na rozwój naszego dziecka.
Różne oblicza zawstydzania
Zawstydzanie
dzieci może przybierać różne formy. Oto kilka codziennych przykładów:
- Upokarzające uwagi: „jesteś bardzo niegrzeczną dziewczynką!”, „jesteś samolubnym bratem!”, ” ty bekso!”.
- „Ja” fizyczne: „jaki ty jesteś chudy!”;
- „Ja” psychiczne: ” nie bądź taki wrażliwy”, „dlaczego masz taki dobry humor? Nie widzę tu nic zabawnego!”.
- Moralizowanie: „grzeczne dzieci tak się nie zachowują”, „chyba podmienili mi dziecko, moje potrafi podziękować za prezent „.
- Oczekiwania dotyczące wieku: „przestań zachowywać się jak dziecko!”, „taka duża dziewczyna a nie wie, że trzeba powiedzieć „dzień dobry”!”.
- Oczekiwania dotyczące płci: „chłopaki nie płaczą”.
- Oczekiwania bazujące na kompetencjach dziecka: „oj głuptasie, 2+2 to przecież 4″.
- Porównywanie: „o, popatrz, jak ten chłopczyk ładnie je obiadek, ty to taki niejadek”, „zobacz, dziewczynka ma czapeczkę, a ty nie chcesz założyć”.
Dlaczego zawstydzamy nasze dzieci?
Jako rodzice
mamy tendencję do uciekania się do zawstydzania własnych dzieci, gdy czujemy
się przytłoczeni, rozdrażnieni lub zdenerwowani, odczuwamy potrzebę
kontrolowania naszych pociech lub sami odczuwamy wstyd. Zawstydzanie działa
jak zawór ciśnieniowy do łagodzenia frustracji rodziców. Rodzic uwalnia
się od własnych przykrych emocji. Poprzez zawstydzanie, rodzic
pokazuje dziecku własne oczekiwania i poprawia swoje własne samopoczucie. Jednak
zawstydzone dziecko, często bardzo się stara, by zadowolić swoich rodziców i
nie popełnić ponownie tego samego „błędu”. To sprawia, że rodzic jest
przekonany, że zawstydzanie rzeczywiście działa i ma pozytywny skutek. Ale
czy rzeczywiście tak jest?
Konsekwencje zawstydzania – w tył zwrot dla rozwoju
Aby
zrozumieć jak działa zawstydzanie, musimy spojrzeć znacznie głębiej, niż tylko
na cel, jakim ma być „dobre zachowanie” dziecka. Jeśli uważamy, że kara
słowna „działa”, ponieważ zmienia to, co dziecko robi, to istnieje
niebezpieczeństwo ograniczenia myślenia o naszym dziecku wyłącznie w
kategoriach jego zewnętrznych reakcji. Inaczej mówiąc, obserwując
wyłącznie zachowanie dzieci, łatwo przeoczyć ich wewnętrzny świat: emocje,
które leżą u podstaw ich zachowania oraz cierpienie spowodowane przykrymi dla
nich emocjami.
Nawet
kierując się dobrymi intencjami, możemy przypadkowo zlekceważyć
znaczenie wypowiadanych przez nas słów oraz ogromną, dziecięcą
wrażliwość. Dzieci kształtują, bowiem własną tożsamość wokół tego,
co usłyszą o sobie.
Jeśli
potrzeby emocjonalnych dzieci są odrzucane, a ich doświadczenia są
bagatelizowane, dorastają one w przekonaniu, że ich odczucia są nieważne. Jeśli
często powtarzamy naszym dzieciom, że są „złe” i „głupie”, internalizują
tę informację (uważają za część siebie) i zabierają ją ze sobą w dorosłe
życie.
Wstyd
sprawia, że czujemy się słabi i wycofujemy się z relacji. Strach przed
ponownym zawstydzeniem sprawia, że odczuwamy bezsilność, niemoc do działania. Chcemy
tańczyć, ale jesteśmy zatrzymywani przez wspomnienie, które mówi nam: „Nie bądź
taki dziecinny!”. Chcemy się doskonalić albo powiedzieć coś interesującego w
towarzystwie, a jesteśmy powstrzymywani przez przekonanie, że nie jesteśmy
wystarczająco dobrzy, kompetentni. Wstyd ma kształt wewnętrznych głosów i
obrazów, naśladujących ludzi i sytuacje, które zawstydziły nas w przeszłości.
Zmiana jest możliwa!
Szanujmy
nasze dzieci i siebie nawzajem
Pojawienie
się wstydu jest nieuniknione i często potrzebne. To uczucie, może bowiem
uchronić dziecko przed podejmowaniem działań nieakceptowanych społecznie.
Jednak by dziecko nauczyło się korzystać z tego uczucia, opiekun musi
niezwykle uważać na komunikaty, które do malca kieruje. Naprawdę jest możliwe
nauczenie dziecka norm funkcjonowania społecznego i dyscypliny, bez
zawstydzania! Wymaga to jednak fundamentalnej zmiany naszych postaw. Niestety
nasze społeczeństwo – zwyczaje, systemy wychowawcze, funkcjonowanie instytucji,
sposoby kontaktowania się – jest przesiąknięte zawstydzaniem. Jednak aby
zmienić coś globalnie, musimy najpierw zacząć od naszych rodzin. Na dobry
początek warto przyjrzeć się temu, co rzeczywiście motywuje nasze dzieci do
konkretnego zachowania.
Dzieci mają
naturalną chęć do rozwijania świadomości społecznej. Jeśli dzieci traktowane są
z takim samym szacunkiem, jak osoby dorosłe i gdy obserwują dorosłych, którzy
szanują siebie nawzajem, w sposób naturalny rozwijają zdolność do empatii
oraz szacunek do innych osób.
Warto
podkreślić, że potężnym narzędziem nauczania dzieci jest
modelowanie. Dzieci obserwując nas, uczą się jak postępować w danej
sytuacji. Co zrobić gdy dziecko nie chce robić tego, o co je prosimy?
Warto pamiętać, że chętnie nas naśladuje.
Kto pyta,
nie błądzi. Przede wszystkim wiedza!
Czasami to,
co potępiamy jako „złe zachowanie” jest po prostu sposobem dziecka na poznanie
czegoś nowego lub chęcią ćwiczenia świeżo odkrytej kompetencji. Im więcej
wiemy na temat przebiegu rozwoju naszych dzieci i jeśli jesteśmy w stanie
zaakceptować ich rozwojowe ograniczenia, tym rzadziej będziemy zawstydzać
swoje dzieci. Na przykład, czymś normalnym jest, że małe dzieci są zaborcze,
żywiołowe i ciekawskie. Nie jest też niczym niezwykłym, że dwulatek nie
potrafi spokojnie czekać na coś, czego bardzo pragnie. Tak małe dziecko nie
pojmuje czasu w ten sam sposób jak dorosły i nie rozumie, że „za pół minuty” to
rzeczywiście bardzo szybko. Jeśli zamiast tłumaczenia i szacunku
wybieramy zawstydzanie, możemy zakłócić normalny i odpowiedni dla wieku proces
poznawania świata i siebie, a nasza szansa, by poznać rzeczywiste potrzeby
dziecka przepadnie bezpowrotnie.
Maluchy mogą
być irytujące. Ale czy to oznacza, że postępują „źle”? Dlaczego
trzylatek odmawia posprzątania zabawek i ucieka mamie, pomimo kilkukrotnych jej
próśb? Być może w ten sposób sprawdza ustalone z rodzicami reguły oraz
odrębność własnej tożsamości. Taka sytuacja to dla dziecka sposobność
kształtowania własnej asertywności i doskonała nauka radzenia sobie w
sytuacjach konfliktowych.
Ustalanie
jasnych zasad i granic dziecku jest oczywiście czymś koniecznym – nie możemy
przecież pozwolić dziecku na przysłowiowe „wsadzenie ręki do ognia”. Jednak nie
powinniśmy tego robić przez zawstydzanie ich niedoświadczenia i niezręcznych
prób autonomii, ponieważ blokujemy w ten sposób ich istotny krok w kierunku
dojrzałości i pewności siebie. Jest to niezwykle ważne, jeśli chcemy by
nasze dziecko było asertywne, pewne siebie i czuło się na tyle silne, aby
oprzeć się presji rówieśników w późniejszym życiu.
Zawstydzanie
często ma miejsce, gdy staramy się zachęcić lub zmusić do zachowania, na które
jest jeszcze za wcześnie w naturalnym cyklu rozwojowym dziecka. Z
pewnością nasze dzieci i my będziemy bardziej szczęśliwi i zrelaksowani, gdy
nasze oczekiwania odnośnie zachowań naszych dzieci, będą odpowiednie do ich
wieku.
Zrozumienie
zamiast zawstydzania
Spróbujmy
zrozumieć jakie rzeczywiste motywy może skrywać „złe zachowanie” naszych dzieci.
Jeśli nie poszukujemy źródeł niewłaściwych zachowań naszych dzieci, ryzykujemy
zaniedbanie ich potrzeb. Dla przykładu przyjrzyjmy się dziecku, które w
kontaktach z innymi dziećmi zachowuje się agresywnie – znacznie
częściej, niż inne dzieci w jego w wieku. Może to być spowodowane sytuacją
konfliktową w domu, zastraszaniem w szkole lub rywalizacją z
rodzeństwem. Często to, co etykietujemy jako „złe” zachowanie jest w
rzeczywistości sygnałem, że dziecko cierpi. Dzieci często reagują na własne cierpienie
agresją, ponieważ nie potrafią jeszcze inaczej pokazać, że czują się zranione.
Jak na
ironię, sam wstyd może być przyczyną problemów z zachowaniem. Dziecko doznając
emocji wstydu czuje się bezsilne. Dlatego, by poczuć się lepiej, dzieci
mogą starać się odwrócić sytuację; aby odzyskać utraconą energię, starają się
znaleźć kogoś kogo będą sami mogli zawstydzić – zwykle kogoś mniejszego lub
bardziej wrażliwego, niż oni sami.
Dzieci są
mniej podane na impulsywne reakcje, gdy otrzymują wystarczającą ilość uwagi od
najbliższych, gdy ich potrzeby zabawy, odkrywania i przyjemnego kontaktu z ludźmi
są zaspokojone.
Prowokacyjne
zachowanie może wskazywać także na to, że dziecko się zwyczajnie nudzi,
ma zły humor lub jest przemęczone. W tym przypadku, to co możemy odczytać
jako „złe” zachowanie, może być komunikatem dziecka: „Mam dość, nie mogę sobie
z tym poradzić”. Warto zauważyć, że gdy zawstydzamy lub krzyczymy na
dziecko, sami wybieramy ten sam „dziecięcy” sposób radzenia sobie z frustracją.
Jednak nas nikt za to nie skarci!
Oczywiście
niektóre przyczyny „złego zachowania” są dużo mniej oczywiste. Gdy
jesteśmy niekonsekwentni, nie respektujemy naszych osobistych granic, czujemy
się bezsilni, ukrywamy prawdziwe uczucia, dzieci szybko to odbiorą, nawet
nieświadomie. Nasze maluchy są bowiem bardzo wrażliwe na wszelkie zmiany i
wibracje w ich środowisku. Zdarza się nam karać lub zawstydzać nasze dzieci,
ponieważ rzeczywistą przyczynę złego zachowania bardzo trudno dostrzec.
Zarządzanie
własnymi emocjami
Nie jest
niczym niezwykłym, że czasami dzieci nas „denerwują”. Dzieci są tylko dziećmi,
ale fakt, że wychowywanie dzieci może być trudne, nie jest ich
winą. Jesteśmy tylko ludźmi i każdy z nas swoją wytrzymałość. Istnieje
wiele sposobów, aby przekierować nasz nadmiar irytacji, takich jak: rąbanie
drewna ;), wyjście na spacer, lub szczera rozmowa z przyjacielem. Nie bójmy się
przyjmować praktycznej pomocy od bliskich nam osób. Kiedy łapiemy się na tym,
że zawstydzamy nasze dzieci, możemy wziąć to za znak, że potrzebujemy chwili
wytchnienia i pomocy od innych.
Kilka
praktycznych propozycji …
Mów w pierwszej
osobie
Rodzice
często mają w zwyczaju mówić o sobie „mama” i „tata”. Warto zapamiętać, że
Najbardziej zrozumiała i szczera komunikacja jest w pierwszej osobie.
Kiedy mówię:
„Marysiu jesteś niegrzeczna! Mama nie chce, żebyś jadła trawę”, nie oddaję rzeczywistej
siły mojego komunikatu. Bezpośrednia interakcja „ty” i „ja” tu bowiem nie
działa.
Nie stosuj time
outów
Time out to
chyba jedna z najpopularniejszych w tej chwili metod wychowawczych
w odniesieniu do małych dzieci. Popularna, bo polecana. To szeroko
stosowana „metoda wychowawcza” polegająca na chwilowym odizolowaniu dziecka,
które się „niewłaściwie” zachowuje bądź złamało jakąś zasadę, od jego
opiekunów. Jeśli dziecko jest niegrzeczne, może wskazywać nam poprzez
niewłaściwe zachowanie, że jest zmęczone lub traci kontrolę nad sytuacją.
Zawstydzanie i straszenie „karnym jeżykiem” nie jest najlepszym rozwiązaniem.
Lepiej przerwać wyzwalającą zachowanie sytuację, zabrać dziecka do domu lub
pokoju i umożliwić mu wyładowania przykrych dla niego emocji w naszej
obecności, dopóki nie odzyska panowania nad sobą. Przerwanie wyzwalającej
reakcję sytuacji to nie jest kara, lecz nasza opiekuńcza odpowiedź na
zachowanie dziecka.
Odwołaj się
do poczucia sprawiedliwości
Maluch uczy
się najlepiej dyscypliny, gdy naturalnie doświadcza konsekwencji swoich
zachowań. . Jeśli dziecko nie chce się ubrać, to nie idziemy dzisiaj
do parku. Taka reakcja rodzica odwołuje się do poczucia
sprawiedliwości dziecka. Nie oszukujmy się, dziecko zapewne zareguje negatywnie
na taki komunikat, ale nie będzie czuło się manipulowane lub zawstydzane!
Przekieruj
emocje dziecka
Sporadyczne
agresja jest częścią normalnego, zdrowego, zrównoważonego rozwoju. Dzieci są za
to karane i zawstydzane. Zamiast tego warto pokazać im sposoby na ukierunkowanie
ich naturalnej agresji w bezpieczny sposób. Od czasu do czasu pozwól dziecku
dłużej poskakać na trampolinie lub porzucać się poduszkami.
Wiele osób
wciąż uważa, że karanie i zawstydzanie są jedynym antidotum na „niewłaściwe
zachowania dzieci”. Dzieci, które zostały nauczone przez rodziców jasnych
zasad i granic, które są w stanie wyrazić swoje uczucia i potrzeby z
ufnością, które są obdarzane szacunkiem, dorastają z silniejszym poczuciem
własnej wartości i świadomości społecznej, wolne od toksycznych skutków
zawstydzania!
autor Asia Zierncka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz